Dzień zaczęliśmy ekstremalnie – nieliczna lecz doborowa grupa skowronków zerwała się z łóżek szarym świtem, by na plaży podziwiać magiczny wschód słońca. Reszta ekipy oddawała się błogiemu lenistwu i czekała na późniejsze niż zwykle śniadanie. Ostatecznie wszyscy zameldowaliśmy się w San Marino! Obywatele tej najstarszej republiki mogą śmiało twierdzić, że mieszkają pod samym niebem. To wyjątkowe miejsce, zawieszone wysoko na zboczach góry Titano, przywitało nas widokami które zapierają dech w piersiach.
Dopełnieniem niezwykłych pejzaży była grupa linoskoczków spacerujących nad przepaścią między dwiema wieżami.San Marino to strefa wolnocłowa, więc nasze portfele wiele przeżyły, niektórzy „wynajęli” nawet konne powozy na zgromadzone skarby…
Jutro ostatni już punkt programu, otoczy nas inny żywioł – woda. Jedziemy do Wenecji!
